sorry, że bawię się w archeo i odkopuję stary wątek, ale chciałem dorzucić swoje 0,03 zł.
przedostatnio miałem dwa komplety kół - mniejsze na zimę i duże alu na lato - i już wtedy sobie powiedziałem, że ten kto wymyślił określenie "alu - felgi ze stopów lekkich" to chyba ich nigdy nie nosił. nigdy więcej dwóch kompletów kół (!). opony tak, ale nie koła.
a nie mam na tyle zaufania do serwisów, żeby swoje kółka zostawiać w przechowalni.
poza tym... przy dwóch kompletach kółek (mniejsze, węższe na zimę) przez pół roku samochód jest na małych kołach jak od wózka sklepowego. trzeba się schylić, żeby je zobaczyć. no proszę.
poza tym... jak koła nie są rozbierane przy przekładce to po roku, dwóch zaczynają się problemy, a to któraś zaczyna puszczać, siada ciśnienie, albo jesienią ściągam zimówki z półki żeby założyć wieczorkiem przed wyjazdem, a tu du*pa, dwie puste.
dlatego ostatnio założyłem całoroczne na duże alu. i muszę powiedzieć, że to był strzał w dziesiątkę!
były to
vredestein quatrac 3 - dobrze założone, kichnięte azotem - polecane i naprawdę dawały radę. w ziemie na nizinach (Wlkp.), gdzie najwięcej jest wody i błota - idealne. na śniegu także, a na lodzie nic nie pomoże.
dodatkowym plusem jest całoroczny bieżnik w lecie w terenie i na bezdrożach - naprawdę ciężko się zakopać, letnie padają od razu (po ośki w piasku), a całoroczne wciąż dają radę.
no i ten luuz z brakiem przekładek! bezcenne.
dlatego polecam całoroczne (dobre całoroczne), szczególnie jak ktoś nie za dużo jeździ i nie planuje wyjazdu na narty w zimie tym samochodem.
natomiast jednak faktem jest - mając całoroczne - jednak na wyjazd w góry na stok założyłem koła zimowe mając w pogotowiu łańcuchy. cóż. no ale przynajmniej małe zimówki były na wózku tylko dwa tygodnie, a nie pół roku.
pozdro.,
MxW.