Szczeniackie zabawy = szkoda
: 17 sty 2016, o 20:32
Witajcie.
Przydarzyła się mi dziś niemiła sytuacja. Zostałem zaatakowany na ulicy, w trakcie jazdy, przez kilku gówniarzy a ich bronią były kule śniegowo-lodowe. W momencie jak przejeżdżałem, poleciało w moim kierunku kilka kulek, jedna trafiła w szybę, drugą dostałem w tylne drzwi od strony kierowcy. Zatrzymałem się i zacząłem ścigać jednego. Okazuje się, że jeszcze potrafię dość szybko biegać i dogoniłem szczyla, który towarzyszył tej grupie. Ten który trafił mnie w drzwi uciekł.
Obejrzałem auto i mam małe wgniecenie w drzwiach z tyłu, od strony kierowcy, średnicy około 4 cm. Na filmie, który nagrałem, widać, że ten którego złapałem nie miał z tym nic wspólnego. Reszty nie da się zidentyfikować z twarzy, jedynie po ubraniu.... Zadzwoniłem na policję, przyjechali, młody podał jedynie nazwisko osoby, która prawdopodobnie trafiła mnie w drzwi i jego niekompletny adres. Panowie policjanci spakowali młodziaka do radiowozu aby zawieźć go do rodziców etc. a mi kazali się stawić na pobliskiej komendzie w celu złożenia zawiadomienia o uszkodzeniu auta i ścigania sprawcy. Złożyłem zeznania i powiedzieli, że się tym zajmą. Mam kwit z policji, że odnotowali zgłoszenie itd.
Szkoda nie jest wielka, niemniej jednak widoczna i denerwuje mnie to.
Podpowiedzcie proszę co byście zrobili w moim miejscu. Nie mając na razie sprawcy i będąc ogólnie sceptycznie nastawionym do wyników dochodzenia, nie wiem co mam robić. Mógłbym to zgłosić do swojego ubezpieczyciela, żeby mi to naprawili, ale bez winnego rozliczone to zostanie z mojego AC, prawda? Gdybym miał delikwenta, mógłbym pociągnąć jego rodziców do odpowiedzialności z ich OC i nie martwiłbym się tematem. Co byście zrobili na moim miejscu?
dziękuję
Przydarzyła się mi dziś niemiła sytuacja. Zostałem zaatakowany na ulicy, w trakcie jazdy, przez kilku gówniarzy a ich bronią były kule śniegowo-lodowe. W momencie jak przejeżdżałem, poleciało w moim kierunku kilka kulek, jedna trafiła w szybę, drugą dostałem w tylne drzwi od strony kierowcy. Zatrzymałem się i zacząłem ścigać jednego. Okazuje się, że jeszcze potrafię dość szybko biegać i dogoniłem szczyla, który towarzyszył tej grupie. Ten który trafił mnie w drzwi uciekł.
Obejrzałem auto i mam małe wgniecenie w drzwiach z tyłu, od strony kierowcy, średnicy około 4 cm. Na filmie, który nagrałem, widać, że ten którego złapałem nie miał z tym nic wspólnego. Reszty nie da się zidentyfikować z twarzy, jedynie po ubraniu.... Zadzwoniłem na policję, przyjechali, młody podał jedynie nazwisko osoby, która prawdopodobnie trafiła mnie w drzwi i jego niekompletny adres. Panowie policjanci spakowali młodziaka do radiowozu aby zawieźć go do rodziców etc. a mi kazali się stawić na pobliskiej komendzie w celu złożenia zawiadomienia o uszkodzeniu auta i ścigania sprawcy. Złożyłem zeznania i powiedzieli, że się tym zajmą. Mam kwit z policji, że odnotowali zgłoszenie itd.
Szkoda nie jest wielka, niemniej jednak widoczna i denerwuje mnie to.
Podpowiedzcie proszę co byście zrobili w moim miejscu. Nie mając na razie sprawcy i będąc ogólnie sceptycznie nastawionym do wyników dochodzenia, nie wiem co mam robić. Mógłbym to zgłosić do swojego ubezpieczyciela, żeby mi to naprawili, ale bez winnego rozliczone to zostanie z mojego AC, prawda? Gdybym miał delikwenta, mógłbym pociągnąć jego rodziców do odpowiedzialności z ich OC i nie martwiłbym się tematem. Co byście zrobili na moim miejscu?
dziękuję