No i zbyt pięknie być nie mogło.
Szlag trafił klimę.
Wszystko niby działa, kompresor słychać jak się uruchamia, nadmuchy działają.
Tylko powietrze leci baaardzo delikatnie chłodniejsze niż to w samochodzie. Niby coś tak chłodzi ale bardzo delikatnie.
Zmiana temperatury, siły nadmuchu nic nie daje.
Podjechałem na szybko do sąsiada żeby sprawdził mi czynnik.
Odessało 520g czyli ubytek wynosił tylko 80g.
Dobił do fabrycznych 600g.
Szczelność sprawdzona- wszystko ok.
Żadnych skoków napięcia.
Rezultatu brak.
Na domiar złego to samo przytrafiło się w moim drugim aucie- Corsie C.
W przypadku Corsy nie było serwisu klimy od 12 lat- może tylko czynnik się skończył. Jutro się okaże.
A co z Insignią nie wiem- ma jeszcze mi sprawdzać temp na jakichś wężykach przy wyjściu ze sprężarki i przy wejściu do ściany grodziowej czy jakoś tak. Jak wyjdzie, że to kompresor klimy powiedział papa to pięknie- trochę siana znowu ucieknie z portfela. Bye bye chiptuningu w te wakacje : /
A akurat temperatury za oknem ponad 30 stopni i tak przez najbliższych kilka dni minimum.
Dość napisać, że w Urzędzie w którym pracuję tez mamy awarię klimy akurat na moim piętrze i już drugi tydzień czekają na części.
Jak żyć ja się pytam?

/ Muszę przyjeżdżać 20min wcześniej żeby zająć miejsce w podziemnym i móc jako tako dojechać po pracy do domu- długie spodnie i koszula swoje robią ;/
rsz_img_20220624_134700.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.