Jakiś czas temu zauważyłem, że jak przyspieszam na drugim i trzecim biegu, w okolicach 2 - 2,5k obrotów słychać szum, ale nie jest to gwizd turbiny, tylko jakby ktoś ciągnął karton po asfalcie. Później kolega oglądał mój silnik i jego uwagę zwróciła mokra od oleju (?) rura odchodząca od turbosprężarki. Umówiłem się w serwisie, odstawiłem auto w środę 02.05, powiedzieli, że będzie gotowe w piątek i dali w zastępstwie nowego Grandland'a X :)W piątek zadzwoniłem i dowiedziałem się, że jest jakieś uszkodzenie silnika, kobita nie jest mi w stanie podać żadnych szczegółów, ale auto zastępcze zostało mi przedłużone o tydzień!
Minął weekend, w poniedziałek wieczorem koleś dzwoni, że auto jest zrobione. We wtorek odbieram, oczywiście wszystko zrobione na gwarancji, pytam co było, kobita mówi, że nic nie może mi powiedzieć i że nie dostanę żadnych dokumentów. Po drodze do domu przycisnąłem kilka razy do tych 2-3k obrotów na niskich biegach, szum zniknął. I teraz najciekawsze: pod garażem zaglądam pod maskę, rury upierdzielone dokładnie tak jak wcześniej.



Konkluzja jest taka: nie mam pojęcia co to było, ale zwracajcie uwagę na szum przy wyższych obrotach.







