Niestety kiedyś musi być ten pierwszy raz
Rano auto odpaliło normalnie, podjechałem 4km do babci zrzucić córkę, Isia jechała normalnie tylko zaczęła wypalać filtr. Niestety musiałem ją wyłączyć. Odstawiłem dzieciaka, odpalam, auto jedzie parkingiem normalnie. Próba włączenia się do ruchu a tu straszny przymuł i walka ze sprzęgłem żeby go nie zadusić, do tego dość głośne dieselowskie klepanie spod maski. Objechałem osiedle żeby zawrócić podjazd pod górkę i Isia jakby odzyskała moc tylko zaczęła gwizdać. Okazało się że spadł wąż ten od Turbo między chłodnica a silnikiem. Szybko go nasunąłem, próba ruszenia i znowu jakby przymuł i to klepanie głośne. Odpuściłem bo temat dział się 5:40 rano i wziąłem auto od dziadka. Pojawia się komunikat "samochód wkrótce".
I teraz pytanie co mogło się spi..dzielić. Może to jakaś klasyczna awaria powtarzająca się w Insgini. Auto ma pewne 65000. Może uda mi sie popołudniu dojechać i wstawić auto na komputer, a może sam coś mogę sprawdzić, poprawić???



