Przez 5 lat jeździłem dieslem w Vectrze (150KM/320Nm), z czego 3 lata po programie na 180KM/400Nm. To był dobry silnik, fiatowski, po programie na II. biegu bez problemu wkręcał się do końca obrotów (5200) i nie słabł. Jeździł jak szatan
![Szalony ]:->](./images/smilies/icon_twisted.gif)
Wówczas naprawdę wydawało mi się, że to lata, ale jednak Insignia 250KM jeździ ogólnie lepiej mimo większej masy. Diesel po programie mielił kołami ledwo trochę deszczu spadło, w benzynie nie ma tego problemu. No i jest 4x4, a tego brakowało w Vectrze przy takim wysokim momencie. Krótkie przyspieszenia, np. 60-100 Vectra robiła pięknie (pomiar = 4 sekundy na III. biegu), ale w 2.0T po prostu redukuję do II. jeśli trzeba atakować lub się bronić w takim przedziale prędkości. Należy stosować inną technikę jazdy, więc z tym robieniem wiatraka byłbym ostrożny
Przyspieszenie za startu do 150 km/h w Vectrze po chipie na 180/400 było po 17 sekundach, w Insi jest po 15 sek. Powyżej magicznej granicy 100 km/h diesel przyspiesza już coraz gorzej z każdą kolejną dziesiątką km/h na liczniku. To kwestia mniejszej mocy, bo do pokonania oporu powietrza potrzebna jest moc, a nie moment obrotowy.
Fajne dane podali na forum Octavii, w którym uczestniczę. Porównanie rozpędzania 100-200 km/h różnych wersji silnikowych Passatów i Superbów. Wyszło na to, że turbobenzyny TSI były wyraźnie górą nad TDI mimo mniejszych niutonometrów.
No i - z własnego doświadczenia - szczerze radzę właścicielom chipowanych diesli uważać na autostradzie - nie jeździć długotrwale z dużym wysiłkiem silnika. Bo jeśli był tylko program, a nie było modyfikacji turbo czy chłodnicy oleju, to szybką jazdę można jeszcze szybciej zakończyć na poboczu - i oby nie w kłębach dymu z rozbieganego silnika.
Natomiast co do czasów - to chyba macie błędne dane...
Na pewno 2.0T nie ma szans, aby przyspieszyło na VI. biegu z 80 do 120 w jedyne 8.5 sekundy. Nie ma mowy. Zaraz wyjdę z domu, bo i tak muszę pójść wyregulować ciśnienie w kołach po wymianie na zimowe, więc pojadę sprawdzić... Stawiam ok. 11-12 sekund realnie. [Nie pojechałem, dokończę post teraz, 1 st. C za oknem, nie pora na takie zabawy]
Ale to idiotyczna kategoria, która na dobrą sprawę nie pokazuje niczego. Nawet w dieslu nikt przy zdrowych zmysłach nie depcze do dna przy 80 km/h na VI. biegu, chyba że chce wysłać w diabły dwumasę - w Vectrze tego próbowałem na cele testu (przyspieszenid od 75 do 120, z pomiarem od 80), miała wówczas ok. 1400-1500 rpm na początku i wciśnięcie gazu bolało ją potwornie... Wyszło mi wówczas 11 sekund (po chipie). A na V. biegu to samo zajęło już 7.5 sekundy, podczas gdy na IV. tylko 6 sekund. I normalnie do takiego rozpędzania używałem IV. biegu właśnie. Czasy mierzyłem tylko ze sobą na pokładzie, opony 215 16".
Opel podaje w cennikach Insignii na Niemcy czasy rozpędzania 80-120 - tylko dla skrzyni manualnej i to na biegu V. - a nie na VI.

Przytaczam (dla sedana/hatchbacka):
2.0T 220 KM FWD = 8.9 s
2.0T 250 KM FWD = 8.1 s
2.0T 250 KM 4x4 = 7.7 s (dziwne że mniej od FWD, bo jednak 4x4 jest 120 kg cięższa, chyba powinno być odwrotnie)
2.8 V6 260 KM 4x4 = brak danych
2.8 V6 325 KM 4x4 (OPC) = 7.1 s
2.0 BiCDTI 195 KM = 7.6 s
2.0 BiCDTI 195 KM 4x4 = 7.9 s
2.0 CDTI 170 KM = 8.4 s
2.0 CDTI 170 KM 4x4 = 8.9 s
Czyli moja Insignia 2.0T przyspiesza 80-120 na V. biegu praktycznie identycznie jak moja była Vectra diesel po chipie. Mimo to ogólnie odczucia z jazdy wskazują na większą sprawność Insignii. Diesel ma swoje momenty glorii, ale są one krótkie. Benzyna pozwala na więcej w szerokim zakresie, tyle że w sytuacji podbramkowej trzeba umieć sprawnie zredukować bieg.
Co do Insignii BiCDTI. Za czasów Vectry (już po chipie) miałem z taką pojedynek na drodze nr 5 między Gnieznem a Bydgoszczą. Nawet raz, na długiej i czystej prostej, po wyjściu z łuku ją podpuściłem i poczekałem chwilę z prędkością około przepisowych 90 km/h aż ruszy na wyprzedzanie. Wówczas wcisnąłem na III. biegu do końca i chwilę się posiłowaliśmy, bo na drodze było pusto daleko naprzód. Za chwilę się schowała za mnie, ale cisnęła i tak prawie do 200 km/h mnie przytrzymała, ale bez szans na wyprzedzenie. Potem kilkadziesiąt km jechała za mną, moim tempem, nie próbując wyprzedzać. W Bydgoszczy puściłem ją przed siebie, chciałem na skrzyżowaniu odczytać wersję silnika, no i to było Biturbo. Pewnie gdyby dać jej program, jeździłaby świetnie, ale bez 4x4 raczej bym się nie skusił. No i przy tych prędkościach Insignia 2.0T przyspiesza odczuwalnie lepiej od Vectry, więc myślę, że to BiCDTI wówczas za Vectrą się równo utrzymało, ale dziś za Insignią zostałoby nieco z tyłu. Pogoniłem się ostatnio na pomorskiej A1 z nową (nie tą najnowszą) BMW 520d, chłopak mocno chciał odejść, ale w którymś momencie go wyprzedziłem, a potem przez 100 km broniłem własnego ogona, bo gościu uparty cisnął mnie tą BMW nie powiem do ilu... No, do jego V max. Ale było widać, jak tylko musieliśmy zwolnić i rozpędzać od nowa, że po chwili rozpędzania zostaje z tyłu, niewiele, ale jednak coraz bardziej się oddala (ja cisnąłem wszystko co mam, redukcja, obroty, dno). Tyle że w ogóle nie odpuszczał natręt jeden i gdybym ja odpuścił, zaraz by mnie doszedł... Ale honor Opla obroniony, choć przyznam, że ostatecznie to on wybrał lepszą bramkę na zjeździe

Gdyby to było 530d o mocy takiej jak Insignia, nie miałbym czego przed nim szukać, na pewno by mnie zmiótł. A ja i tak zaraz po zjeździe z tej krótkiej, bo szybkiej, wycieczki po A1 udałem się uzupełnić paliwo, bo coś za szybko zeszło...
M.