--------------------------------Zapraszamy do naszej Grupy na Facebooku - KLIK
--------------------
----------------------------carVertical historia pojazdu - rabat 20% dla ICP - LINK
--------------------
----------------
Zobacz nasz portal klubowy ---------------
Polub naszą stronę na Facebooku ---------------
Dołącz do naszej Grupy na Facebooku
--------------------
----------------------------carVertical historia pojazdu - rabat 20% dla ICP - LINK
--------------------
----------------
Zobacz nasz portal klubowy ---------------
Polub naszą stronę na Facebooku ---------------
Dołącz do naszej Grupy na FacebookuNasze motoryzacyjne marzenia.....
-
marcin.1987
- Zapaleniec
- Posty: 1001
- Rejestracja: 20 maja 2016, o 10:40
- Auto: Insignia
- Kod silnika: A20DT
- Rok produkcji: 2010
- Miasto: Gdańsk
- Otrzymał piwo: 13 razy
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Ja z kolei mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane wyjechać nowym autem z salonu. Takie proste marzenie.
-
gosc
- Forumowicz
- Posty: 90
- Rejestracja: 6 maja 2016, o 12:06
- Auto: opel
- Kod silnika: A20DTR
- Rok produkcji: 2013
- Miasto: Koszalin
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Marzenie do spełnienia idziesz do salonu i wyjeżdżasz nowym autem.
-
SAFIK
- Użytkownik
- Posty: 354
- Rejestracja: 12 gru 2013, o 12:42
- Auto: Insignia GS 1.6 T
- Kod silnika: inny
- Rok produkcji: 2019
- Miasto: lubelskie
- Otrzymał piwo: 1 raz
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
gosc - a Ty sponsorujesz 30% auta... To i ja się na to piszę...
- Gregs
- Użytkownik
- Posty: 300
- Rejestracja: 2 lut 2017, o 19:40
- Auto: Insignia HB
- Kod silnika: A20DT
- Rok produkcji: 2014
- Miasto: Warszawa
- Otrzymał piwo: 1 raz
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
A ja uważam, że jest to wyrzucanie pieniędzy. Po wyjeździe za bramę jesteś 30% w plecy. Ale w sumie możesz mieć takie marzenie. Za fanaberie się płaci. Miałem 3 samochody nowe z salonu i powiedziałem sobie NIGDY WIĘCEJ.gosc pisze:Marzenie do spełnienia idziesz do salonu i wyjeżdżasz nowym autem.
-
myk6414
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Przynajmniej wiem czym jeżdżę. Insignia jest moim 5 samochodem - zawsze kupowałem nowe z salonu i nigdy w życiu nie kupiłbym używanego. Nie stać mnie na to.
-
P405
- Zapaleniec
- Posty: 3180
- Rejestracja: 18 gru 2013, o 08:03
- Auto: Insignia CDTI
- Kod silnika: A20DTH
- Rok produkcji: 2009
- Miasto: Leszno
- Otrzymał piwo: 28 razy
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Każdy kupuje na co go stać. Ja mam akurat drugiego nowego opla. Pozwala to uniknąć pewnych niespodzianek z którymi borykają się właściciele "perełek".
Wysłane z mojego D6603 przy użyciu Tapatalka
Wysłane z mojego D6603 przy użyciu Tapatalka
-
marcin.1987
- Zapaleniec
- Posty: 1001
- Rejestracja: 20 maja 2016, o 10:40
- Auto: Insignia
- Kod silnika: A20DT
- Rok produkcji: 2010
- Miasto: Gdańsk
- Otrzymał piwo: 13 razy
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Mnie póki co nie stać na nowe. Oczywiście - za to co zapłaciłem za Insignię pewnie wyjechałbym z salonu VW up, Skodą Citygo, albo bieda wersją jakiegoś większego auta. Ale chodzi mi tu oczywiście o auto duże i dobrze wyposażone, a takie kosztują powyżej 100 tysięcy. Narazie ten pułap jest nieosiągalny.
- peja-1991
- V-ce Prezes ds organizacyjnych
- Posty: 4450
- Rejestracja: 24 kwie 2013, o 14:39
- Auto: Insignia
- Kod silnika: D16SHT
- Rok produkcji: 2019
- Miasto: Warszawa
- Postawił piwo: 3 razy
- Otrzymał piwo: 98 razy
- Kontakt:
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Ilu ludzi tyle opinii.
Ja także mam 2 auto z salonu - przynajmniej przez 3 -5 lat nie ma prawa mnie zaskoczyć a w poprzedniej Insignii nawet 7 lat i padł czujnik abs.
Ja także mam 2 auto z salonu - przynajmniej przez 3 -5 lat nie ma prawa mnie zaskoczyć a w poprzedniej Insignii nawet 7 lat i padł czujnik abs.
"Krytyk i eunuch z jednej są parafii
obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi" Tadeusz Boy-Żeleński
obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi" Tadeusz Boy-Żeleński
-
norbi333
- Ekspert
- Posty: 5130
- Rejestracja: 13 lis 2013, o 20:29
- Auto: INNE
- Rok produkcji: 2020
- Miasto: Suwałki
- Otrzymał piwo: 39 razy
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Dla przeciętnego Kowalskiego kupno nowego auta ma sens ,gdy będzie nim jeździł przynajmniej 5 -6 lat.
Dla mnie osobiście nie kalkuluje się kupowanie auta z salonu ,bo przeważnie 2-3 lata i zmieniam auto.Za dużo bym stracił. nsignia v6 jest rekordem,bo ponad 3 lata jest w domu
Dla mnie osobiście nie kalkuluje się kupowanie auta z salonu ,bo przeważnie 2-3 lata i zmieniam auto.Za dużo bym stracił. nsignia v6 jest rekordem,bo ponad 3 lata jest w domu
- wassermann
- Zapaleniec
- Posty: 1763
- Rejestracja: 9 lut 2015, o 16:18
- Auto: Insignia GSi 2.0T
- Kod silnika: B20NFT
- Rok produkcji: 2018
- Miasto: nec temere, nec timide
- Postawił piwo: 3 razy
- Otrzymał piwo: 42 razy
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Ja po ponad 5-letniej przygodzie z Vectrą C, którą kupiłem (krajową, 3 letnią, z mojego miasta - 120 tys. km "w trasach"), z dużą rezerwą podchodzę do tematu używanych samochodów. Przejechałem nią 100 tys. km przez te 5 lat, i co roku 1-2 razy zaliczałem grubszą wizytę u mechanika, kilka razy interwencyjnie.
Pierwszy właściciel wymienił tylko termostat przez te 3 lata. On zalicza się do tych, co mieli szczęście z nowymi.
A ja wydałem na utrzymanie auta w sprawności chyba ze 30 tys. zł. I ciągle coś było, wiecznie świadomość, że trzeba gdzieś znaleźć kompromis, bo ideału nie będzie. Siadający alternator, pękające sprężyny, chrobocząca dwumasa, padnięte kolektory (2x), turbosprężarka, czujniki, EGRy, padający CIM odzywający się czasami, jakieś cieknące chłodniczki, chłodnice, kuźwa, wiecznie coś. Zawieszenie tylko OK, no poza 2 pękniętymi sprężynami! Tylne wymieniłem raz a porządnie, a przód trzymał się długo dzielnie. No i silnik fiatowski bez zarzutu, poza osprzętem rzecz jasna. Jak ostatnio poczytałem listę tego, co robiłem, to stwierdziłem - NO FUCKING MORE USED CAR. I nie chodzi o to, że to był Opel. Poza pękniętymi sprężynami, co stanowiło oplowską przypadłość, reszta to po prostu życie - życie z używanym samochodem. Życie człowieka, który nie uznaje jazdy z niesprawnościami czy oszczędności na częściach (raz oszczędziłem na jakiś pieprzonych uszczelkach i zapłaciłem wkrótce 3x, wstydem także bo poplamiłem olejem kostkę przed garażami, jak z jakiegoś rzęcha).
Drugie auto mam od nowości, najpierw należało do mojego pracodawcy, ale tylko ja nim jeździłem. Kochana Skodzina. Też zaliczyłem szczęśliwy okres z nowym autem. Pierwsze 100 tys. km i 6 lat bez awarii. Jazda po mieście przede wszystkim, żadnych dalekich przelotów, więc auto bardziej dostaje w tyłek od tego. Minęło te 100 tys. km i zaczęły się koszty - dwa serwisy po 4000-5000 zł.
Ale to "inwestycja" na lata, bo auto chcę trzymać (jako drugie) do końca. Jeszcze 10 lat chcę ją mieć, a co. Teraz ma 8 i w tym roku zawieszenie do generalki, znowu z 5000 zł pójdzie. Przez 125 tys. km niczego dotąd w nim nie robiłem, teraz już pora. No cóż, używane auto, wartość coraz mniejsza, a serwis kosztuje tak samo!
Nowe auto... Piękna sprawa, chyba że ma się pecha
I to uczucie nie jest mi obce. Skusiłem się na Insignię, świetnie mi się nią jeździ. Tak wziąć i kupić - nie stać mnie. Ale prowadzę działalność, wziąłem auto w wynajem, niech generuje koszty. Czy to się "opłaca"? Guzik się opłaca. Żaden samochód się nie opłaca. To tylko i wyłącznie koszt. Zyskiem jest wolność, przyjemność, satysfakcja. Wolę samochód od mebli. Żona tak samo, pełna zgodność. No i co z tym nowym? Niby super. Po roku jeszcze pachnie nowością w środku. Tyle że miał być, do cholery, spokój. A nie ma. Drugi wyjazd w Polskę i już awaria - pierwszy dzień urlopu spędziłem w ASO. Parę miesięcy później co? Sprzęgło zakichane czasem sobie nie odbije, tylko się zacina! Wiecie jak się jeździ ze świadomością, że w losowym momencie może się zablokować? Ciulowo. Od pół roku już ta historia się ciągnie. ASO wymieniło wszystko rzetelnie. Na tyle, że kontrola z GM się pulta dlaczego, skoro ja nadal zgłaszam usterkę? Teraz już się wpieniam i lada dzień będą grubsze akcje, bo temat ma zostać rozwiązany. 2500 zł miesięcznie za "przyjemność" użerania się z samochodem i ludźmi. Nowe auto. Stoi za oknem, widzę ją. Szmata. Ale piękna
Wniosek? Nowe kosztuje, ale może być gwarantem spokoju, choć tylko na 50%. Szczęście / pech.
Ale używane jest gwarantem kosztów na 100%. Nie mówiąc o tym jak wygląda "uczciwość" sprzedawców. Te auta po wypadkach. Chyba że ktoś ma wylane na to czym ryzykuje życie.
M.
Pierwszy właściciel wymienił tylko termostat przez te 3 lata. On zalicza się do tych, co mieli szczęście z nowymi.
A ja wydałem na utrzymanie auta w sprawności chyba ze 30 tys. zł. I ciągle coś było, wiecznie świadomość, że trzeba gdzieś znaleźć kompromis, bo ideału nie będzie. Siadający alternator, pękające sprężyny, chrobocząca dwumasa, padnięte kolektory (2x), turbosprężarka, czujniki, EGRy, padający CIM odzywający się czasami, jakieś cieknące chłodniczki, chłodnice, kuźwa, wiecznie coś. Zawieszenie tylko OK, no poza 2 pękniętymi sprężynami! Tylne wymieniłem raz a porządnie, a przód trzymał się długo dzielnie. No i silnik fiatowski bez zarzutu, poza osprzętem rzecz jasna. Jak ostatnio poczytałem listę tego, co robiłem, to stwierdziłem - NO FUCKING MORE USED CAR. I nie chodzi o to, że to był Opel. Poza pękniętymi sprężynami, co stanowiło oplowską przypadłość, reszta to po prostu życie - życie z używanym samochodem. Życie człowieka, który nie uznaje jazdy z niesprawnościami czy oszczędności na częściach (raz oszczędziłem na jakiś pieprzonych uszczelkach i zapłaciłem wkrótce 3x, wstydem także bo poplamiłem olejem kostkę przed garażami, jak z jakiegoś rzęcha).
Drugie auto mam od nowości, najpierw należało do mojego pracodawcy, ale tylko ja nim jeździłem. Kochana Skodzina. Też zaliczyłem szczęśliwy okres z nowym autem. Pierwsze 100 tys. km i 6 lat bez awarii. Jazda po mieście przede wszystkim, żadnych dalekich przelotów, więc auto bardziej dostaje w tyłek od tego. Minęło te 100 tys. km i zaczęły się koszty - dwa serwisy po 4000-5000 zł.
Ale to "inwestycja" na lata, bo auto chcę trzymać (jako drugie) do końca. Jeszcze 10 lat chcę ją mieć, a co. Teraz ma 8 i w tym roku zawieszenie do generalki, znowu z 5000 zł pójdzie. Przez 125 tys. km niczego dotąd w nim nie robiłem, teraz już pora. No cóż, używane auto, wartość coraz mniejsza, a serwis kosztuje tak samo!
Nowe auto... Piękna sprawa, chyba że ma się pecha
Wniosek? Nowe kosztuje, ale może być gwarantem spokoju, choć tylko na 50%. Szczęście / pech.
Ale używane jest gwarantem kosztów na 100%. Nie mówiąc o tym jak wygląda "uczciwość" sprzedawców. Te auta po wypadkach. Chyba że ktoś ma wylane na to czym ryzykuje życie.
M.
-
norbi333
- Ekspert
- Posty: 5130
- Rejestracja: 13 lis 2013, o 20:29
- Auto: INNE
- Rok produkcji: 2020
- Miasto: Suwałki
- Otrzymał piwo: 39 razy
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Z jednej strony masz rację.Ale również można kupić używane auto i jeździć 5 lat bez problemów.
-
marcin.1987
- Zapaleniec
- Posty: 1001
- Rejestracja: 20 maja 2016, o 10:40
- Auto: Insignia
- Kod silnika: A20DT
- Rok produkcji: 2010
- Miasto: Gdańsk
- Otrzymał piwo: 13 razy
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Zgadza się, ale nie można brać pod uwagę najtańszych egzemplarzy. W pracy popatrzyli na moją Insignię, podziwiali i jeden chce zmienić właśnie na Insignię. Tyle że planuje wydać na auto tyle co ja a celuje w ostatnie roczniki przed liftem i polifta. Powiedziałem mu o tym ale nie dotarło. Życzyłem mu więc szczęścia i tyle. Czekam tylko aż kupi i zacznie narzekać jaki to Opel gówniany.
-
myk6414
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Ale raczej większe prawdopodobieństwo że z nowym będziesz miał mniej problemów niż z używanym.... wolę wsiąść wziąć kredyt i kupić nowy niż zachodzić w głowę, jak poprzedni właściciel obchodził się z autem.norbi333 pisze:Z jednej strony masz rację.Ale również można kupić używane auto i jeździć 5 lat bez problemów.
Ostatnio zmieniony 19 lut 2017, o 20:28 przez IBZI, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód: Proszę o stosowanie zasad polskiej pisowni. Regulamin forum par.5 pkt.8
Powód: Proszę o stosowanie zasad polskiej pisowni. Regulamin forum par.5 pkt.8
-
norbi333
- Ekspert
- Posty: 5130
- Rejestracja: 13 lis 2013, o 20:29
- Auto: INNE
- Rok produkcji: 2020
- Miasto: Suwałki
- Otrzymał piwo: 39 razy
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Teoretycznie masz rację.Ale bardzo często u nas ludzi rzeczy eksploatacyjne traktują jak awarię i twierdzą, że auto się psuje
Tak czy siak wiadomo, że nowe daje większe prawdopodobieństwo braku problemów z autem. Tylko trzeba je serwisować w Aso i wszystko wymieniać zgodnie z harmonogramem
Tak czy siak wiadomo, że nowe daje większe prawdopodobieństwo braku problemów z autem. Tylko trzeba je serwisować w Aso i wszystko wymieniać zgodnie z harmonogramem
- profek
- Użytkownik
- Posty: 821
- Rejestracja: 15 maja 2015, o 16:47
- Auto: INSIGNIA
- Kod silnika: A20DTJ
- Rok produkcji: 2010
- Miasto: Łódź
- Otrzymał piwo: 4 razy
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Serwisowanie w ASO nie jest gwarantem niczego,tam też pracują ludzie dla jednych ta praca to pasja a dla innych tylko praca i większość mechaników tak właśnie podchodzi do tematu.ASO ma swoje normy jakości i procedury żaden pracownik nie wychyli nosa żaby coś zrobić do końca a jeszcze między sobą będą k....ć jaki to upierdliwy klient im się trafił.Serwis ASO to tylko papier dla potencjalnego nabywcy twojego auta,widziałem jak to się odbywa w ASO BMW skoro tam tak się robi to dlaczego gdzie indziej miało by być inaczej.Prawie miesiąc robiłem monitoring w jednym z większych salonów tej marki i sporo widziałem i słyszałem.
-
norbi333
- Ekspert
- Posty: 5130
- Rejestracja: 13 lis 2013, o 20:29
- Auto: INNE
- Rok produkcji: 2020
- Miasto: Suwałki
- Otrzymał piwo: 39 razy
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Ale kupując nowe musisz serwisować, żeby mieć gwarancję.
Jeśli w Aso są cyrki to co powiedzieć o zwykły warsztacie?
Jeśli w Aso są cyrki to co powiedzieć o zwykły warsztacie?
- profek
- Użytkownik
- Posty: 821
- Rejestracja: 15 maja 2015, o 16:47
- Auto: INSIGNIA
- Kod silnika: A20DTJ
- Rok produkcji: 2010
- Miasto: Łódź
- Otrzymał piwo: 4 razy
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Jedyne co musisz to umrzeć i się rano wykrzaczyć.Chcesz to robić żeby mieć gwarancję,a im bardziej zaawansowane auto kupisz tym bardziej uzależniasz się od ASO.Ale poczytaj ile wyłączeń zawiera gwarancja na auto,tylko nikt tego nie czyta a potem zdziwiony patrzysz na fakturę za przegląd gwarancyjny który jest "obowiązkowy" i za np:komplet świec zapłonowych płacisz tyle co za 4-ry komplety.Nie jestem żadnym przeciwnikiem ASO ale umówmy się oni tam nie są dla ciebie tylko żeby zarobić kasę.Ja napisałem że moim marzeniem jest Maserati ale jeden wahacz do tego auta kosztuje 30k więc z całą pewnością zostanie to tylko marzeniem
.
-
myk6414
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Na szczęście tylko dwa lata. Potem zaufany mechanik. Opla mam zamiar szerokim łukiem omijać.
-
norbi333
- Ekspert
- Posty: 5130
- Rejestracja: 13 lis 2013, o 20:29
- Auto: INNE
- Rok produkcji: 2020
- Miasto: Suwałki
- Otrzymał piwo: 39 razy
Re: Nasze motoryzacyjne marzenia.....
Mi się marzy EVO X. Tylko co z tego skoro kupiłem je, a pewnie koszty utrzymania by mnie dobiły 
-- 19 lut 2017, o 22:34 --
-- 19 lut 2017, o 22:34 --
Nie wiem jak cenowo, ale nie lepsza opcja to kupno 5 letniej gwarancji?myk6414 pisze:Na szczęście tylko dwa lata. Potem zaufany mechanik. Opla mam zamiar szerokim łukiem omijać.

