Sorry za taką archeologię, ale nie chcę mnożyć wątków.
Wiadomo, że z wydajnością układu hamulcowego Insigni nie jest najlepiej (mam ten 17"), a sama Insignia ze swoją dwutonową masą przy hamowaniu zwalnia z gracją okrętu podwodnego.
Ale ja jakoś nie mam z tym problemu - układ hamuje w miarę wydajnie, nic nie piszczy, kilka awaryjnych hamowań zaliczyłem i było ok (odpukać, Insi wciąż cała).
Problem mam tylko jeden mały: czasami zdarza mi się szybciej pogonić auto po mieście, i wtedy hamulce nagrzewają się do niebotycznych temperatur - dojeżdżam na miejsce, wysiadam, a z kół (wszystkich 4 tak samo) bije żar wypalanego żelastwa i klocków. Czy to jest normalne? Też tak macie?
Zdarzało mi się zapalić hamulce, ale to było 15 lat temu w Polonezie, nie chciałbym tego doświadczyć w Insigni.
Edit:
przeczytałem teraz, co sam wyżej napisałem - hehe, to chyba jednak normalne - praw fizyki pan nie zmienisz, gdzieś ta energia musi być wytracona, a tarcza po mocniejszym hamowaniu może wręcz świecić.
Muszę poszukać wątku o polecanych tarczach i klockach.
Chyba, że tutaj ktoś coś poleci, ale takiego bardziej wyczynowego, wydajnego i odpornego na temperaturę?
Pozdro.,
MxW.
Wysłano z H815 za pomocą Tapatalk2.