Dziękuję za dopisanie mnie do ekskluzywnego klubu użytkowników nowej Insi z silnikiem "LTG", życząc sobie i wszystkim, aby te jednostki nie dostarczyły nam żadnych przykrych przygód, przynajmniej przez pierwsze 100,000 km.
Jak pewnie się orientujecie, owa
ekskluzywność wynika z tego, że silnik ten zostaje wycofany z oferty w całej Europie i jego następcy nie widać. Wszystko to w związku z wymuszeniem redukcji emisji od września 2018. Na pocieszenie, ewentualny serwis nie powinien być problematyczny, bo samochody z tą jednostką będą nadal opuszczać fabrykę - jako Buick Regal i Holden Commodore.
Jestem prawdopodobnie ostatni, a na pewno jeden z ostatnich, którzy złożyli zamówienie na Insignię 260 KM w Polsce. Możliwość ta skończyła się przed połową marca. W Niemczech jeszcze można zamawiać. Sprawa rozegrała się szybko, jeszcze szybciej niż się zapowiadała, ale na szczęście zorientowałem się w sytuacji na czas. Trochę za wcześnie dla mnie, ale stawką było mieć Insignię, albo zapomnieć w ogóle o Oplu i ze zwieszoną głową pomaszerować do Skody. Udało się, choć na pewno uda się wówczas, gdy zobaczę samochód!
Będę jednym z ok. 25 jeżdżących zakupioną w Polsce Insignią GSi w wariancie 2.0T i jedyną srebrną. Już Vectra była "srebrną błyskawicą" i taki kurs kontynuuję.
Auto będzie z nadwoziem hatchback, wyposażone w miarę kompletnie, w tym fotele OPC Performance czarne, kamera 360 st. i czujniki tylnej strefy, HUD, Bose - poza: Brązową skórą premium, oknem dachowym, aktywnym tempomatem i ogrzewaniem postojowym. Koła letnie będą 20", zimowe 18", na felgach GSi.
Na linki do relacji trzeba poczekać kilka miesięcy. Nie spieszy mi się, niech produkuje się jak najdłużej.
Czego brakuje? Przede wszystkim V6, to jest nieodżałowane i niespełnione marzenie! I trochę manualnej skrzyni. Taka miała być kolejność rozwoju, ale rzeczywistość nie pozwoliła na realizację marzeń. Tymczasem cieszę się jeszcze z obecnej 2.0T 4x4 MY2016, bo mimo gwarancyjnej wymiany silnika (tak, tego samego LTG) nie sposób nie lubić tego samochodu. Można powiedzieć, że obecna Insignia przetarła u mnie (i, co najważniejsze, u mojej żony, która przejmuje stery częściej ode mnie) szlak dla tej kolejnej. I nawet żałuję, że nadejdzie czas rozstania.
M.