--------------------------------Zapraszamy do naszej Grupy na Facebooku - KLIK
--------------------
----------------------------carVertical historia pojazdu - rabat 20% dla ICP - LINK
--------------------
----------------Obrazek Zobacz nasz portal klubowy ---------------Obrazek Polub naszą stronę na Facebooku ---------------Obrazek Dołącz do naszej Grupy na Facebooku

Nieproszony pasażer - rak jądra

...na tematy kwadratowe i podłużne
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
yerry
Prezes ICP
Posty: 6192
Rejestracja: 23 maja 2013, o 22:43
Auto: Insignia B GS
Kod silnika: B20NFT
Rok produkcji: 2018
Moje auto: https://insignia-club.pl/viewtopic.php?f=52&t=8653
Miasto: Kraków
Postawił piwo: 26 razy
Otrzymał  piwo: 99 razy
Kontakt:

Nieproszony pasażer - rak jądra

Post autor: yerry » 21 gru 2019, o 18:38

Drodzy, za sugestią jednego z naszych kolegów, doświadczonego przez życie tym strasznym schorzeniem, postanowiliśmy zamieścić poniższą wiadomość. Ku przestrodze ale przede wszystkim dla świadomości. Poziom edukacji i społecznej świadomości w tym zakresie jest znikomy, a takie rzeczy po prostu trzeba wiedzieć, dla własnego bezpieczeństwa.

Witam Panie i Panowie, choć moja wiadomość kierowana jest głownie do Panów
Chciałem Wam opowiedzieć historię, która spotkała mnie na przestrzeni ostatnich prawie 3 miesięcy. Pewnego wieczora zauważyłem, ze jedno jądro zaczęło mi ciążyć oraz stało się twarde. Początkowo to zlekceważyłem, bo myślałem, że to kwestia jakiegoś urazu podczas treningu. Jednak przez kilka dni się nic nie poprawiał, to poszedłem do urologa. Niestety nie miał dla mnie dobrych wiadomości, podejrzewał guza. Zrobiłem markery nowotworowe, potem szpital, zabieg i tak po tygodniu od zauważenia objawów byłem lżejszy o kilkadziesiąt gramów i uboższy o jedno jajko. Potem nastąpiły ciągnące się prawie 4 tygodnie oczekiwania na wyniki histopatologii. "Wyrok" był łagodny, nowotwór złośliwy jądra, guz kilkanaście milimetrów, bez angioinwazi, ale nie było to uniewinnienie. Później onkolog, tomograf, RTG, markery i znowu onkolog. Z racji dobrych wyników i idealnego rokowania została podjęta decyzja o aktywnej obserwacji.
Miałem ogromnego farta, nie wiedziałem o istnieniu tego raka, nie miałem bladego pojęcia, że trzeba się samemu badać (o tym później), ale dzięki szybkiemu zadziałaniu udało mi się uniknąć chemioterapii czy radioterapii oraz ich negatywnych konsekwencji. Mam nadzieję długie lata cieszyć się razem z Wami naszymi wspaniałymi Insigniami :)

O samym raku
Nowotwór jądra jest nowotworem stosunkowo rzadkim, bardzo mało się o nim mówi. Wg ostatnich danych, jakie znalazłem, w Polsce jest około 1200 zachorowań rocznie z tendencją rosnącą na prawie 20 mln facetów. Dotyka on głownie młodych, zazwyczaj podawana jest grupa ryzyka 15-40 lat, z apogeum w okolicy trzydziestki, ale zachorować mogą niemowlaki jak i osoby w podeszłym wieku. Nowotwór ten ma wysoki odsetek przeżywalności, wcześnie wykryty daje blisko 100% szansy na całkowite wyleczenie, a średnio bodajże 87%. Do tego jest wrażliwy na chemię i radioterapię. Ale nie ma co go lekceważyć, menda jest złośliwa, lubi się panoszyć po organizmie, węzły chłonne, płuca, narząd miąższowe, a nawet mózg czy kości, a im bardziej się rozgości, tym trudniej się go pozbyć, dlatego warto działać szybko.
Nie wiadomo skąd się bierze, ale są pewne czynniki, które zwiększają ryzyko zachorowania takie jak pokrewieństwo pierwszego stopnia (ojciec, brat), bezpłodność czy niezstąpienie jądra do moszny (więcej w google).

Samobadanie
Jak to bywa w przypadku raka, im szybciej go wykryjemy, tym większe mamy szansę na wyleczenie, a w przypadku tego raka, nawet szansę na uniknięcie chemioterapii/radioterapii jak w moim przypadku. Dlatego bardzo ważna jest profilaktyka, czyli regularnie badanie się. Badać powinno się raz w miesiącu, najlepiej po gorącej kąpieli/prysznicu. Należy sprawdzić czy jądro jest lekko sprężyste (oba powinny mieć podobną konsystencję), czy któreś nie jest wyraźnie powiększone (jadra naturalnie nie są identyczne) albo wyraźnie cięższe oraz czy na jego powierzchni nie występują podejrzane wypustki/guzy. Można poprosić też o kontrolę swoją ładniejsza połówkę, panie mają zazwyczaj lepszy zmysł dotyku. Jeżeli coś wymacacie albo zauważycie, to trzeba działać, ale o tym niżej.

Co w razie W
W pierwszej kolejności należy udać się do urologa, który wykonuje również badanie USG (jeżeli nie będzie chciał, to nalegać) - najszybciej jak się da. Jeżeli do wizyty mamy kilka dni, to możemy oznaczyć markery nowotworowe: AFP, bHCG (koniecznie wg procedury L46!) oraz LDH. LDH może wyjść podwyższone jeżeli przed badaniem miał miejsce wysiłek fizyczny (warto go ograniczyć, żeby nie było przekłamania) lub mamy problemy z wątrobą (można tez oznaczyć jakieś wskaźniki wątroby, nazw nie pamiętam). Jeżeli urolog stwierdzi jakieś zmiany w samym jądrze, to czeka nas zabieg jego usunięcia - orchidektomia (szybki zabieg, na drugi dzień do domu), koniecznie przez kanał pachwinowy. Nie zgadzać się na cięcie moszny czy biopsję, może to doprowadzić do przedostania się ewentualnych komórek nowotworowych do krwi, a to nie wróży dobrze. Oczywiście, tu też wskazane jest szybkie działanie i najlepiej doświadczony zespół, choć sam zabieg jest prosty (ja na bloku operacyjnym spędziłem poniżej 70min – z przygotowaniem do zabiegu, wywiadem i wybudzeniem). Jeżeli czas na to pozwoli, można się też zainteresować zdeponowaniem nasienia w bank nasienia i jego przebadaniem.
Około tygodnia po zabiegu mamy do ponowienia markery nowotworowe, jeżeli przed zabiegiem były podwyższone i nie spadają, warto udać się do urologa i poprosić o skierowanie na TK jamy brzusznej i miednicy małej oraz RTG lub TK (w zależności od prognozowanego nowotworu na podstawie markerów) klatki piersiowej, bo prawdopodobnie mamy raka, niestety z przerzutami (coś produkuje wykrywane substancje). Z wynikami badania histopatologicznego udajemy się do urologa i/lub onkologa, w zależności co nam wyjdzie.
Z racji, że jest to rzadki nowotwór, warto poszukać lekarzy, którzy mieli już z nim styczność i wiedzą jak skutecznie zadziałać.

Dlaczego warto
Wczesne wykrycie nowotworu daje nam duże szanse na wyleczenie. Ja miałem farta, u mnie już dał o sobie znać, a jednak był mały, nie było przerzutów i bardzo szybko udało mi się go pozbyć, do czego przyczyniło się wiele szczęśliwych zbiegów okoliczności. Do tego, dzięki szybkiemu wykryciu uniknąłem chemioterapii, która niesie za sobą wiele negatywnych konsekwencji, bo jest to rodzaj trucizny (ryzyko bezpłodności, uszkodzenia układu nerwowego, zwiększenie ryzyka zachorowania na inne nowotwory, ...). To jest trochę jak z uszczelką smoka czy panewkami w 2.0 CDTi, jeżeli nie będziemy sprawdzać, szybko nie zadziałamy w razie objawów, to może się skończyć na poważnych konsekwencjach.
Mam nadzieję, że ten, ani żaden inny nowotwór Was, ani waszych bliskich nigdy nie dotknie, a jeżeli już, to wszystko szczęśliwie się skończy.
Bądźmy świadomi, BADAJMY SIĘ, to tylko kilka chwil, a może wiele zdziałać.

PS.: Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, są to informacje, które przez ten okres zdobyłem czy doświadczyłem, mogłem coś pokręcić (był to dość stresujący okres). Wiedzy najlepiej zasięgnąć u specjalisty, można też zasięgnąć rady na forum raka jądra (link poniżej), jest tam grupa pomocnych specjalistów, sporo informacji i przykładów, że da się dziada pokonać, nawet w zaawansowanym stadium.
Spoiler:
Wymiana na HMI2.5 z Android Auto CarPlay | Aktywacja Android Auto | Aktywacja kamery cofania
https://insipro.pl/

Awatar użytkownika
coolmobil
Zapaleniec
Posty: 1047
Rejestracja: 5 sty 2016, o 11:54
Auto: Skoda Superb
Kod silnika: inny
Rok produkcji: 2017
Miasto: Warszawa
Otrzymał  piwo: 2 razy

Re: Nieproszony pasażer - rak jądra

Post autor: coolmobil » 21 gru 2019, o 19:22

Wielkie dzięki za ten post, myślę że wielu z nas z wyciągnie wnioski i nauki.

Zdrowia dla kolegi! Trzymaj się i jeszcze raz wielkie dzięki


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Awatar użytkownika
peja-1991
V-ce Prezes ds organizacyjnych
Posty: 4450
Rejestracja: 24 kwie 2013, o 14:39
Auto: Insignia
Kod silnika: D16SHT
Rok produkcji: 2019
Miasto: Warszawa
Postawił piwo: 3 razy
Otrzymał  piwo: 98 razy
Kontakt:

Re: Nieproszony pasażer - rak jądra

Post autor: peja-1991 » 21 gru 2019, o 19:44

Również dziękuję za ten post.
W czasach stresu, pogoni za pieniądzem itp coraz mniej dbamy o siebie...
Dużo zdrowia dla Ciebie kolego i jeszcze raz dziękuję.
Wesołych Świąt!
"Krytyk i eunuch z jednej są parafii
obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi" Tadeusz Boy-Żeleński

Awatar użytkownika
IBZI
Moderator
Posty: 4617
Rejestracja: 7 lis 2015, o 20:12
Auto: Insignia 2.0
Kod silnika: A20DT
Rok produkcji: 2013
Miasto: Gliwice
Postawił piwo: 8 razy
Otrzymał  piwo: 42 razy

Re: Nieproszony pasażer - rak jądra

Post autor: IBZI » 21 gru 2019, o 19:58

Może ktoś miał podobne doświadczenia?
Osobiste lub w rodzinie. Podzielcie się proszę.
Jeśli wolicie anonimowo, to dajcie znać na PW. Opublikujemy jako Administracja.

Awatar użytkownika
Rooff_
Zapaleniec
Posty: 4119
Rejestracja: 4 lut 2017, o 08:24
Auto: Insignia ST przedlif
Kod silnika: A20DTR
Rok produkcji: 2012
Miasto: Zagłębie Dąbrowskie
Postawił piwo: 9 razy
Otrzymał  piwo: 128 razy

Re: Nieproszony pasażer - rak jądra

Post autor: Rooff_ » 21 gru 2019, o 20:09

Ja trochę siedzę w branży, ale bardziej od strony diagnostyki obrazowej i ciut leczenia (leczenie to w teorii na studiach).
Niestety większym problemem u mężczyzn jest przerost gruczołu krokowego (prostata) i dość częste nowotwory z tym związane - rak stercza jest drugim, po raku płuc najczęstszym nowotorem wykrywanym i leczonym u mężczyzn.
Tutaj badanie jest trudniejsze i na pewno mniej "przyjemne"... I to głównie z tego względu późniejsze leczenie jest również nie łatwe (radio- lub brachyterapia) z uwagi na stopień zaawansowania choroby.
Zainteresowanych odsyłam np. tu: https://www.zwrotnikraka.pl/rak-prostat ... y-stercza/

Awatar użytkownika
wassermann
Zapaleniec
Posty: 1761
Rejestracja: 9 lut 2015, o 16:18
Auto: Insignia GSi 2.0T
Kod silnika: B20NFT
Rok produkcji: 2018
Miasto: nec temere, nec timide
Postawił piwo: 3 razy
Otrzymał  piwo: 42 razy

Re: Nieproszony pasażer - rak jądra

Post autor: wassermann » 21 gru 2019, o 23:38

Niedawno przeczytałem ten artykuł i zostawiłem sobie link:

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onec ... ad/f184d6y


Przyznam, że w lipcu miałem pierwszy raz w życiu epizod, w którym zaczęło mi przeszkadzać jądro, a wszystko zaczęło się w Insigni! Te fotele w GSi są dość specyficzne i miałem w pewnym momencie wrażenie, że za chiny ludowe nie jestem w stanie usiąść nie robiąc sobie krzywdy. Potem śmichy-chichy, ale jadro było większe, nietypowo ocierało mi się o udo i "ważyło" w dłoni, choć nigdy przedtem taki dobrobyt mnie nie spotkał. I tak przez ok. 3 tygodnie, aż się zaniepokoiłem. Ale w końcu pojechałem na urlop i problem ustąpił, a ja się uspokoiłem, bo przestało o sobie dawać znać. Mimo wszystko zaklepałem termin u urologa (z USG na miejscu), dopiero na listopad (bo wybierałem po opiniach, a nie pierwszego wolnego). Do listopada nic mnie już ponownie nie uwierało. Sam nic nie wymacałem, ale prawdę mówiąc, nie jestem w stanie tego porządnie zrobić, bo od razu robi mi się słabo :lol: i, jakkolwiek to zabrzmi, ale wyjątkowo nie przepadam za dotykiem w tym miejscu, a już zwłaszcza takim "badawczym". Niepokój siedzi jednak w głowie, a ja zachowałem się jak kompletny ciemniak, bo.. dzień przed wizytą ją odwołałem. I liczę, że nic mi nie jest. Kompletne zacofanie, wiem. Może w nadchodzącym roku.

Na małe usprawiedliwienie (nie ma usprawiedliwienia) dopowiem, że na tydzień przed wizytą u urologa wybrałem się do gastrologa na gastroskopię i skurwiel ubzdurał sobie, bez żadnych podstaw, a ja się zgodziłem, że kontrolnie pobierze wycinki. I tak mnie poranił, że przez tydzień robiłem na czarno. Poszedłem tylko kontrolnie, wzięło się od laryngologa i wskazania, że może warto by sprawdzić przełyk głębiej, a porobiły się problemy. Czekałem tydzień aż przejdą, choć zalecane było zgłosić się jak najprędzej do lekarza lub na SOR, jeśli wystąpi krwawienie. I tak się wpieprzyłem na tych konowałów, że na wizytę u urologa machnąłem ręką, bo nie chciałem narobić sobie kolejnych problemów. Po prostu uciekłem przed problemem, bo z niczego inny lekarz zafundował mi krwawienie z żołądka, które na szczęście samo ustąpiło. I to wpłynęło na moją ucieczkę. Zupełnie inny temat, ale zablokował mnie na i tak niechętnie umówioną wizytę u urologa. Ale OK, umówię się znowu.

M.

carvertical VIN check
ODPOWIEDZ

Wróć do „Rozmowy różne...”