Samochód z X.2015, pozyskałem go jako nowy w drodze wynajmu długoterminowego na 3 lata. Tak więc niby nie mój, bo w dowodzie widnieje bank, ale jednak mój, bo płacić trzeba. A szanuję go jak własny, bo takie mam podejście. No może tylko nie przejmuję się ewentualnymi humorami i trwałością, bo po 3 latach się pożegnamy. Mam nadzieję, że przez ten czas nie zaskoczy mnie negatywnie, a potem... Niech martwi się jej nowy pan
Samochód w wersji Cosmo + dodatki. Celowo nie myślałem o Executive ze względu na kilka elementów, które mi w niej nie pasowały (DIC 8", przyciemniane szyby) - tak, wiem, jestem dziwny
Silnik 2.0T, 250 KM, skrzynia manualna, napęd 4x4 z eLSD (FlexRide w standardzie z 4x4)
Zawieszenie Hi-Per Strut, hamulce TRW 337 mm (czyli fajne bonusy dodawane fabrycznie w poliftowej 2.0T)
Z dodatkowych elementów wyposażenia:
- Pakiet OPC-Line zewn. i wewn. ("ciemne wnętrze")
- koła 19" (felgi z lakierem błyszczącym - fajnie wyglądają w mieście w warunkach oświetlenia ulicznego, świecą się jakby były chromowane, tyle że muszą być czyste)
- obowiązkowy AFL - po AFL w Vectrze jednak kolosalna różnica na plus na Insignii, super wszystko działa, zwłaszcza tryb na autostradę
- czujniki parkowania tył + przód + asystent parkowania równoległego (tego, swoją drogą, kilka razy próbowałem bez skutku zmusić do współpracy - wg mnie jest kompletnie nieprzydatny)
- kamera cofania (przydatna, tylko szybko się brudzi)
- czujniki martwego pola/pojazdu zbliżającego się z tyłu (dobrze działają, pomocne)
- fotele sportowe AGR, skóra mieszana, perforowana, wentylowane, ogrzewane + grzana kierownica, pamięć fotela kierowcy ("stołki" w takiej konfiguracji są doskonałe!)
- szyba przednia atermiczna
- audio BOSE (daje radość kosztem mniejszego bagażnika, ale przynajmniej mogę załadować tam pełnowymiarowe koło)
- zamiana elektrycznego hamulca postojowego na ręczny (głównie chodziło mi o uzyskanie dzięki temu krótszej wersji podłokietnika, żeby nie przeszkadzał przy ręcznej zmianie biegów)
- mod: pełnowymiarowe koło zapasowe 245/40 R19 (na co dzień nie wożę go po mieście, bo szkoda obciążać auto, no i ujście subwoofera skierowane jest do wnęki na koło, więc lepiej, by ta była pusta)
Samochód jest "niunią", bo jeździ fajnie i dostarcza nam nieco przyjemności i rozrywki. Polecałbym go szczególnie w dalekie trasy, a już zwłaszcza autostradowe - to jest bardzo stabilny i szybki połykacz kilometrów. Oczywiście spalanie wysokie, bardzo wysokie... Ale za to dobrze jeździ.
Za to do miasta auto trudne, momentami jakieś takie nieporadne, na pewno mało zwrotne (HiPer Strut pogarsza manewrowość), słaba widoczność z miejsca kierowcy, a do tego trzeba uważać na krawężniki i szeroki rozstaw kół - już na felgach mam ślady. Na pewno nie jest to "wściekły szerszeń", tylko taka rakieta V-2 - ciężka, długo się ją odpala, ale jak już odpali, to poszłaaaa i pierdyknąć konkretnie potrafi
Jest także "Szmatą", bo już przy 10 tys. km poleciał w niej przepływomierz - oczywiście nie w mieście, gdzie porusza się na co dzień, tylko przy wyjeździe na drugi koniec Polski, na krótki urlop, po drodze z domu do celu. I urlop zaczynałem od wizyty w ASO i żebrania. Miałem szczęście jak cholera, krótko powiem tylko, że faktycznie
przepływomierz okazał się przyczyną (wstępnie na niego padła diagnoza dzięki informacji z OnStar - dowiedziałem się od ręki jakie kody błędów widzi centrala OnStar i przeklikałem net w poszukiwaniu ich znaczenia - przydał się ten OnStar!), no ale przepływki do 250KM w całej Polsce nie było. Ja jednak dostałem niemal nową część od ręki... Jak? Można powiedzieć, że "Szmata" ma teraz w sobie kawałek "video-Insignii", ale szczegóły zachowam dla siebie
Największą zaletą jest układ jezdny, który zdecydowanie trzyma w ryzach ciężar Insignii. Jednak uwaga na opony - o tym na końcu. Świetne 4x4 + eLSD, pisałem już na tym forum o jego praktycznych zaletach, doskonale reagujące i wspierające kierowcę, ułatwiające szybki start na mokrym asfalcie. Kierownica też zawsze czujna i pewna bez szarpania, to chyba zaleta HiPer Strut. FlexRide używam 80% w trybie Sport - na dobrej nawierzchni w mieście i obowiązkowo za miastem, a na autostradzie to już w ogóle mus zwłaszcza gdy wieje wiatr i są jego uderzenia - twardsze amortyzatory i wymuszony napęd na obie osie przydają się wówczas szczególnie. Z zalet jeszcze dobre fotele i reflektory.
Wady - emerycka skrzynia biegów, choć tylko w mieście jest to odczuwalne (długie ruchy lewarka, za mało precyzji). Bo przełożenia same w sobie dobrane są świetnie, na I. biegu idzie do ok. 60, na II. aż do 110, na III. do 160 km/h. Mało miejsca na tylnej kanapie (jestem wysoki i odsuwam się na maxa, z tyłu strach wówczas wsiadać), bagażnik też dość kiepski. Powszechnie krytykowanego ciężaru za wadę nie uznaję, samochód jest stabilny przy jeździe na wprost, a do tego solidny. Porównując do Mazdy 6 (poprzedni model) Insignia jest jak czołg Abrams przy zabawce zrobionej z blachy na puszki. Obawiam się, że odchudzanie nie wyjdzie kolejnej generacji na zdrowie, ale zobaczymy. W perspektywie najwieksze obawy budzi we mnie trwałość 4x4, już coś tam poszarpuje delikatnie czasem przy przyspieszaniu, ale "zależnie od pogody". Aha, no i to sprzęgło/dwumasa... Od początku lipa, stuka przy normalnym ruszaniu i jeszcze bardziej przy wciśnięciu sprzęgła (jazda w korku) - trzeba nauczyć się jeździć od
nowa, na początku słabo się dogadywaliśmy, kwestia trochę dłuższego łapania wprawy, ale to nie powinno tak funkcjonować. Gdybym sprawił sobie to auto na 10 lat, a nie w wynajmie z pełnym serwisem w racie, to nie byłbym z tego sprzęgła zadowolony.
Optycznie widać, że autko trochę za wysoko stoi - przydałoby się zmniejszyć dystans między krawędzią błotnika a oponą. Ale praktyka nakazuje co innego. Ostatnia wizyta na podziemnym parkingu hotelowym kosztowała nas sporo nerwów - dwie osoby na kolanach patrzą jak przechodzi, a kierowca po centymetrze pokonuje strome zjazdy/podjazdy - do tłumika czy katalizatora krawędź przegięcia dzieliły milimetry. A samochód trzeba było zawczasu opróżnić z bagażu.
Ostatnio mało brakowałoby, a nie byłoby o czym pisać. Z tego miejsca przestrzegam - opony 245 są bardzo podatne na aquaplanning. Podczas ostatniej ulewy w Gdańsku, moja żona jechała 50-60 km/h w miejscu gdzie obowiązuje 80 km/h, a zwykle leci się i 100 km/h (Armii Krajowej pod wiaduktem na Chełm, jeśli ktoś z 3M to będzie kojarzył), na jezdni było bardzo dużo wody i wszyscy wlekli się te 50-60 km/h dla bezpieczeństwa. Wiele samochodów tamtędy przecież przejechało, dobrze wiecie jakie niektóre z nich musiały mieć opony (wystarczy popatrzeć na czym ludzie jeżdżą, strach patrzeć), a jednak oni bezpiecznie przejechali tamten zakręt, a Insignia... Opony GY Eagle F1 o przebiegu ok. 8 tys. km (7 mm bieżnika), czyli jeszcze prawie nowe, a samochód pojechał na łuku prosto, zero reakcji, poduszka wodna. Prawdziwy dramat zaczął się za chwilę, gdy odruchowe pogłębienie skrętu kierownicy spotkało się z powrotem przyczepności przednich kół przy jednoczesnym braku przyczepności tylnych, no
i auto od razu postawiło bokiem. Moja żona, wyuczona jeszcze 20 lat temu na Polonezie, na szczęście wie jak się kręci kierownicą, no i uratowała ten samochód, a może i siebie... Uff. Pomiotało ją jednym bokiem, potem po kontrze postawiło odwrotnie, ESP pracowało, a ona zapieprzała kierownicą od maxa do maxa, no i wyszła bez zatrzymywania się z tego tańcu śmierci na dwóch pasach, nawet nie dotykając krawężnika... Nie wiem jak to się jej udało. Niezła jest - żona, bo Insignia zaskoczyła negatywnie. Naprawdę wielka przestroga, nowe opony, szerokość budzi respekt, a straciły przyczepność jak slicki, trochę żenada zważywszy, że auto ciężkie i naprawdę poruszało
się tak jak inne, nie szybciej. Na szczęście obok nikogo nie było, tylko z tyłu, wyhamowali. Aquaplanning na łuku. Pamiętajcie o nim.
Ot tyle opowieści, może jeszcze jedno - Insignią jeździ mi się dobrze, ale z dużym sentymentem oglądam się za ładnymi sztukami Vectry na ulicy. Te starzeją się wyjątkowo szlachetnie, do tego wiele zadbanych i bez korozji porusza się po ulicach. Śliczne GTS-y OPC-Line do teraz powodują u mnie skręt karku, ach te ich zgrabne kanciaste tyłeczki!
M.

