Na samą myśl o tym, że jakiś mechanik ma coś nawiercać... robi mi się słabo. Stacjonuje w Poznaniu, ale bywam też w okolicach Książa Wlkp. i Szczecina
Kiedyś znalazłam mechanika, bardzo dobrego, z uczciwym podejściem do Klienta. Niestety zleciłam wymianę lusterka, a właściwie samego mechanizmu (bo się nie zamykało). Zgodziłam się na wymianę mechanizmu z jakiegoś lusterka ze szrotu (głupia ja). Ale najwyraźniej ktoś mechanika nabił w butelkę a on tym samym mnie. Okazało się, że liczba pinów się nie zgadzała (dziwne, że mechanik nie zauważył, albo zauważył, ale liczył na to, że ja nie zauważę - to już nie było fair). Zorientowałam się po tym, że lusterko przestało się przyciemniać. Wróciłam, to mechanik pokombinował bardziej, coś wywiercił, coś przełożył. Lusterko działa, ale najwyraźniej zostały przewiercone dodatkowe otwory, albo te już istniejące zostały powiększone, bo teraz przy szybszej jeździe lusterko świszczy. Szlag mnie trafia! Więc pozaklejałam je dookoła taśmą izolacyjną. Świszczy mniej, ale przez te taśmy - znowu się nie składa
No i beznadziejnie to wygląda....
Więc z wymianą tej uszczelki... to ja się jeszcze zastanowię. Nie wymieniałam jej od 5 lat, ale jeśli nie przecieka, to czy warto ryzykować?
